Stanowisko, którego nie obsadzisz ogłoszeniem na Pracuj.pl
Na polskim rynku pracy brakuje specjalistów ds. bezpieczeństwa informacji. Globalny niedobór sięga czterech milionów osób, a w Polsce sytuacja nie wygląda lepiej - konkurencja o wykwalifikowanych ludzi toczy się między sektorem prywatnym, który oferuje wynagrodzenia liczone w dziesiątkach tysięcy złotych, a sektorem publicznym, który proponuje taryfikator i trzynastkę. Wynik tej rywalizacji jest z góry przesądzony.
Tymczasem obowiązki rosną. Rozporządzenie w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności (KRI) w §19 wymaga od podmiotów publicznych wyznaczenia osoby odpowiedzialnej za utrzymanie i doskonalenie Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji. Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, transponująca dyrektywę NIS-2, rozszerza ten wymóg na przedsiębiorstwa wodociągowe, ciepłownie, spółki komunalne. A norma ISO 27001:2022 - coraz częściej wymagana w przetargach - zakłada, że ktoś kompetentny czuwa nad systemem na co dzień.
Odpowiedzią, po którą sięga coraz więcej organizacji, jest outsourcing tej funkcji. Rozwiązanie dobre - pod warunkiem, że zostanie przeprowadzone z rozwagą. Bo źle dobrany pełnomocnik z zewnątrz potrafi zaszkodzić bardziej niż jego brak.
Kiedy outsourcing ma sens - a kiedy jest wymówką
Outsourcing pełnomocnika ds. bezpieczeństwa informacji sprawdza się w organizacjach, które spełniają przynajmniej jeden z warunków: nie są w stanie pozyskać odpowiednio wykwalifikowanego pracownika na etat, potrzebują dostępu do szerszego zespołu ekspertów niż jedna osoba, lub chcą niezależnego spojrzenia na stan bezpieczeństwa - wolnego od wewnętrznych zależności i przyzwyczajeń.
W praktyce dotyczy to większości jednostek samorządu terytorialnego, ich jednostek podległych - ośrodków pomocy społecznej, powiatowych centrów pomocy rodzinie, bibliotek, szkół - a także spółek komunalnych: przedsiębiorstw wodociągowych, ciepłowni, zakładów gospodarki odpadami, spółek komunikacyjnych.
Outsourcing nie ma natomiast sensu, gdy organizacja traktuje go jako sposób na pozbycie się problemu. Pełnomocnik z zewnątrz nie zwalnia kierownictwa z odpowiedzialności za bezpieczeństwo informacji - ani prawnie, ani faktycznie. To partner, nie zastępca.
Pięć kryteriów, które oddzielają partnera od wykonawcy
Zespół, nie człowiek z teczką
Bezpieczeństwo informacji to dziedzina interdyscyplinarna. Wymaga kompetencji z zakresu prawa (RODO, KRI, NIS-2, UoKSC), technologii IT (sieci, systemy, infrastruktura), technologii OT (SCADA, PLC - jeśli mówimy o wodociągach czy ciepłowniach), zarządzania ryzykiem i audytu.
Żadna pojedyncza osoba nie opanuje tego wszystkiego na wystarczającym poziomie. Dlatego kluczowe pytanie przy wyborze partnera brzmi: kto stoi za tą osobą? Czy pełnomocnik ma zaplecze - prawnika, specjalistę IT, audytora - czy jest samotnym konsultantem, który obiecuje wszystko, a dostarcza prezentacje PowerPoint?
Firma oferująca outsourcing tej funkcji powinna dysponować zespołem, którego kompetencje się uzupełniają. Audytor nie musi konfigurować firewalla - ale ktoś w tym zespole powinien umieć to zrobić, gdy zajdzie taka potrzeba.
Doświadczenie branżowe - nie każdy sektor to samo
Spółka wodociągowa to nie kancelaria prawna. Urząd gminy to nie firma e-commerce. Szkoła to nie bank. Specyfika sektora publicznego - procedury zamówień publicznych, wieloletnie plany finansowe, zależność od dotacji, rotacja kadr po wyborach samorządowych - wymaga od pełnomocnika nie tylko wiedzy technicznej, ale rozumienia kontekstu, w którym ta organizacja funkcjonuje.
Pytaj o konkretne doświadczenie: ile jednostek samorządu terytorialnego obsługuje ta firma? Czy pracowała z przedsiębiorstwami wod-kan? Czy zna systemy dziedzinowe - eDokumenty, BeSTi@, systemy ewidencji ludności? Czy rozumie, że w urzędzie gminy liczącej trzy tysiące mieszkańców budżet na cyberbezpieczeństwo mieści się w kwocie, za którą korporacja kupuje jedną licencję?
Dostępność i czas reakcji
Pełnomocnik, który pojawia się raz na kwartał, podpisuje protokół przeglądu i znika, nie jest pełnomocnikiem - jest podpisem na dokumencie. Realna dostępność oznacza jasno określony czas reakcji na incydent (najlepiej liczony w godzinach, nie dniach), regularne wizyty lub wideokonferencje, stały kontakt operacyjny z wyznaczonym informatykiem w organizacji.
W umowie powinien znaleźć się konkretny SLA: czas reakcji na zgłoszenie incydentu, maksymalny czas na dostarczenie raportu, częstotliwość przeglądów. Ogólniki w rodzaju „zapewniamy bieżące wsparcie” to za mało - i w przypadku kontroli lub audytu mogą okazać się bezwartościowe.
Transparentność raportowania
Dobry pełnomocnik nie ukrywa się za żargonem. Raporty dla kierownictwa powinny być zrozumiałe dla osób nietechnicznych - wójta, burmistrza, prezesa spółki. Powinny zawierać jasną ocenę stanu bezpieczeństwa, listę zidentyfikowanych ryzyk, rekomendacje z priorytetami oraz postęp w realizacji wcześniejszych zaleceń.
Pytaj kandydatów o przykładowe raporty (zanonimizowane). Sposób raportowania wiele mówi o sposobie pracy - jeśli raport to trzydziestostronicowy dokument pełen tabel i skrótów, którego nikt nie czyta, to znaczy, że coś jest nie tak z podejściem, nie tylko z formatem.
Podejście partnerskie, nie podległościowe
Pełnomocnik z zewnątrz powinien traktować organizację jak partnera - znać jej ludzi, rozumieć jej ograniczenia, proponować rozwiązania dopasowane do możliwości. Nie może narzucać procedur skopiowanych z korporacyjnego szablonu, które w urzędzie gminy będą martwą literą.
Jednocześnie powinien mieć odwagę mówić rzeczy niewygodne. Jeśli wójt używa prywatnego pendrive'a z danymi mieszkańców, pełnomocnik powinien to zgłosić - uprzejmie, ale stanowczo. Partner, który zawsze przytakuje, nie chroni organizacji. Chroni swoją umowę.
Pułapki, na które trzeba uważać
Firma-słup - certyfikat bez pokrycia
Na rynku funkcjonują podmioty, które oferują „outsourcing pełnomocnika” sprowadzający się do podpisania umowy, przekazania szablonów dokumentacji i minimalnego kontaktu. Dokumenty wyglądają poprawnie - do czasu, gdy przyjdzie kontrola PUODO lub audyt certyfikujący ISO 27001 i okaże się, że polityki nie odzwierciedlają rzeczywistości organizacji, analiza ryzyka jest kopią z innej jednostki, a pracownicy nie pamiętają ostatniego szkolenia.
Zabezpieczenie: w umowie należy zawrzeć konkretne obowiązki - liczbę wizyt lub spotkań, wymóg personalizacji dokumentacji, obowiązek przeprowadzenia szkoleń z potwierdzeniem uczestnictwa.
Konflikt interesów - audytor i wdrożeniowiec w jednej osobie
Jeśli ta sama firma, która pełni funkcję pełnomocnika ds. bezpieczeństwa informacji, jednocześnie sprzedaje organizacji sprzęt IT, licencje oprogramowania lub inne usługi - powstaje konflikt interesów. Pełnomocnik powinien rekomendować rozwiązania najlepsze dla organizacji, nie dla własnego rachunku zysków i strat.
Nie oznacza to, że firma nie może świadczyć obu usług - ale granica musi być jasno wytyczona. Rekomendacje pełnomocnika powinny być niezależne od oferty handlowej firmy, a organizacja powinna mieć prawo do ich niezależnej weryfikacji.
Brak ciągłości - rotacja konsultantów
Outsourcing zakłada, że organizacja zyskuje stabilnego partnera. Jeśli co pół roku zmienia się osoba kontaktowa, wiedza o specyfice organizacji jest za każdym razem budowana od nowa. To nie tylko strata czasu - to ryzyko bezpieczeństwa, bo nowy konsultant nie zna historii incydentów, nie rozumie kontekstu wcześniejszych decyzji, nie orientuje się w niuansach lokalnej infrastruktury.
W umowie warto zastrzec minimalny okres ciągłości personelu kluczowego oraz procedurę przekazania wiedzy w przypadku zmiany.
Jak zabezpieczyć swój interes w umowie
Umowa z firmą zewnętrzną pełniącą funkcję pełnomocnika ds. bezpieczeństwa informacji powinna zawierać - poza standardowymi postanowieniami - kilka elementów specyficznych dla tego typu usługi.
Pierwszym jest precyzyjny zakres obowiązków z podziałem na zadania cykliczne (przeglądy, szkolenia, raporty) i reaktywne (obsługa incydentów, wsparcie przy kontroli). Drugim - mierzalne wskaźniki jakości usługi (KPI): liczba przeprowadzonych szkoleń, czas reakcji na incydent, terminowość raportów, odsetek zrealizowanych rekomendacji z poprzedniego przeglądu.
Trzecim elementem jest klauzula wyjścia - procedura zakończenia współpracy i przekazania dokumentacji. Umowa powinna precyzyjnie określać, co dzieje się po jej rozwiązaniu: kto przejmuje dokumentację SZBI, w jakim formacie i terminie zostaną przekazane materiały, jak wygląda okres przejściowy. Organizacja nie może zostać zakładnikiem dostawcy - pełna dokumentacja, rejestry, wyniki audytów i materiały szkoleniowe muszą pozostać własnością zamawiającego.
Czwartym elementem jest zobowiązanie do zachowania poufności - rozszerzone na cały zespół mający dostęp do informacji organizacji, nie tylko na osobę pełniącą funkcję pełnomocnika.
Piątym - mechanizm eskalacji i rozwiązywania sporów, który pozwala rozwiązać problemy operacyjne, zanim przerodzą się w konflikt prawny.
Z praktyki - co sprawdza się w rzeczywistości
Jednostka samorządu terytorialnego licząca kilkanaście tysięcy mieszkańców, z informatykiem na pół etatu i budżetem IT obejmującym głównie utrzymanie istniejącej infrastruktury, zdecydowała się na outsourcing pełnomocnika ds. bezpieczeństwa informacji po bezskutecznej dwuletniej próbie rekrutacji specjalisty. Efekt: wdrożony i utrzymywany SZBI, przeprowadzony audyt wewnętrzny, przeszkoleni pracownicy - przy oszczędności rzędu 40% w porównaniu z oddzielnym zatrudnieniem.
Spółka ciepłownicza, która przeszła audyt certyfikujący ISO 27001:2022, zdecydowała się na outsourcing pełnomocnika po certyfikacji - do utrzymania systemu i doskonalenia. Kluczowym kryterium wyboru było doświadczenie partnera w środowiskach OT, gdzie cykl aktualizacji mierzy się w latach, a okno serwisowe musi być zaplanowane z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
Jak Fib.Code realizuje tę usługę
Fib.Code oferuje outsourcing funkcji pełnomocnika ds. bezpieczeństwa informacji w modelu, który łączy stałą dostępność z multidyscyplinarnym zapleczem. Za każdą obsługiwaną organizacją stoi zespół: audytor bezpieczeństwa informacji, prawnik specjalizujący się w ochronie danych, specjalista IT z doświadczeniem w infrastrukturze JST i spółek komunalnych.
Pracujemy z samorządami, przedsiębiorstwami wodociągowymi, ciepłowniami, szkołami i jednostkami podległymi. Znamy systemy dziedzinowe, rozumiemy procedury zamówień publicznych, wiemy, że budżet na cyberbezpieczeństwo w małej gminie wygląda inaczej niż w spółce z sektora energetycznego - i potrafimy w ramach tego budżetu dostarczyć realną wartość.
Nasze warunki współpracy są transparentne: określony zakres, mierzalne KPI, jasna klauzula wyjścia, pełne przekazanie dokumentacji po zakończeniu umowy. Bo jeśli klient zostaje z nami - to dlatego, że chce, nie dlatego, że musi.
O modelu vCISO - wirtualnego dyrektora bezpieczeństwa, który stanowi rozszerzenie usługi pełnomocnika o komponent strategiczny - pisaliśmy szerzej w artykule vCISO - wirtualny dyrektor bezpieczeństwa.
Chętnie porozmawiamy o tym, jak możemy wesprzeć Państwa organizację: l.grabowski@fibcode.com | fibcode.com/pl/kontakt


